









|
SPORT NA WESOŁO
Gafy komentatorów sportowych
Wszystko w rękach konia. Końcówka Ciby nie wyglądała imponująco.
Wyprzedził Dariusza Śledzia i całą śmietankę polskich żużlowców.
Swietłana Fomina jest bardzo doświadczona i dużo daje.
A Karolak ma na imię Piotr, za co przepraszamy.
Włodek Smolarek krąży jak elektron koło jądra Zbyszka Bońka.
Zawodnicy uzupełniają przy linii bocznej boiska pierwiastki śladowe.
Jest to walenie głową w dobrze ustawiony, twardy mur.
Chociaż jest obrońcą, podrywa swych kolegów.
Cały czas pada od 15 minut.
Z pewnością kasety z grą Ajaxu były śledzone.
Te upały przypominają człowiekowi, w jakiej części składa się z wody.
Polak zakonczył już rwanie, podobnie jak ci z państwa, którzy oglądali
nasze poprzednie wejście.
Dostałem sygnał z Warszawy, że mają już Państwo obraz, więc możemy
spokojnie we dwójkę oglądać mecz.
Piłka chyba za długa, ale Podbrożny sadzi długie susy.
Po przerwie mróz nie zelżał, a wręcz przeciwnie, wiatr nie osłabł.
Nie chciał narażać achillesów, więc strzelił gorzej.
Temperatura w Spodku osiągnęła sto stopni.
W zespole wojskowych rozstrzelał się Nyckowiak.
Francuz ratuje resztki twarzy.
A oto i sam Hakan, któremu zabrakło kilkunastu centymetrów.
Na trybunach 10 tysięcy sympatyków tego nowoczesnego obiektu.
Jeszcze 18 sekund do końca Szweda Berqvista.
Holenderka mimo prowadzenia jest faworytką.
Mecz rozgrywano w holenderskich warunkach, przy padającym deszczu.
Po pierwszych 48 minutach prowadzimy z Holandią 2:1.
Piłka przeszła dwa metry między spojeniem słupka z poprzeczką.
Witam państwa ze stadionu Camp Nou, stadionu, który pamiętam z meczu
finałowego i nie tylko.
Oto ten moment przed momentem na państwa ekranach.
Nie było tu jednak nikogo, a konkretnie Lentiniego.
Czechosłowak, sądząc po sylwetce, lubi sobie wypić pilsnerka.
Jęk zawodu na trybunach, zupełnie jakby torreador nie trafił w byka.
W deblu jest jednak mniej ruchu przy stole niż w grze podwójnej.
Piłka ugrzęzła gdzieś tam w ciałach warszawskich zawodników.
Sędziowie, gdy skoczą dalej, dają wyższe noty.
Widzimy dynamiczny skok Japończyka, zakończony lądowaniem.
Noooo proszę państwa, w tej sytuacji bramkę mógłby strzelić tylko pies
Huckleberry.
Na boisko wbiegają Beldzy i Holendrowie...
Trener rozkłada ręce, trzymając się za głowę.
Sytuacja się drastycznie wyrównała.
|
|